Wrześniowe „Notatki z mody”: polska moda w Nowym Jorku, Lalka od podszewki i renesans papierowych magazynów
Notatki z mody

Wrześniowe „Notatki z mody”: polska moda w Nowym Jorku, Lalka od podszewki i renesans papierowych magazynów

Agata Wilk
8 października 2026
przeczytasz w 15 minut

W świecie mody wrzesień jest trochę jak styczeń. To wtedy wszystko zaczyna się od nowa. Ruszają fashion weeki, pojawiają się nowe kolekcje, muzea otwierają jesienny sezon wystaw, a wydawnictwa zasypują nas książkowymi premierami.

Ale mam wrażenie, że w tym roku ktoś postanowił zmieścić we wrześniu tyle wydarzeń, ile normalnie wystarczyłoby na kilka miesięcy. Były pokazy, które oglądałam po kilka razy, wystawy warte wpisania na podróżniczą listę i film, od którego nie mogłam oderwać wzroku. A kolejne aukcje pokazały, że archiwalna moda coraz śmielej wchodzi na terytorium zarezerwowane dotąd dla sztuki. Wrzesień nie dał nawet chwili na nudę.

Nowy rozdział Harper’s Bazaar Polska

Coraz częściej mówi się o renesansie papierowych magazynów. Czasopisma stają się czymś bardziej kolekcjonerskim. Pojawiają się rzadziej, są pięknie wydane, dopracowane, a sam papier daje coś, czego nie dostarcza ekran telefonu — fakturę, zapach, ciężar. I właśnie na tym tle, po niemal siedmiu latach przerwy, powrócił „Harper’s Bazaar Polska”.

Ladowanie posta z Instagrama...

Nie ukrywam, że liczyłam na polski akcent na okładce i mocniejszą obecność rodzimych marek, projektantów i artystów. W końcu naprawdę mamy kogo pokazywać. Tymczasem magazyn ma na razie bardziej globalny charakter. Brakuje mi w nim wyraźnej lokalnej tożsamości, która wyróżniałaby go na półce. Tak jak robi to choćby „Vogue Polska Living”, gdzie polski design, sztuka i rzemiosło są jednymi z najważniejszych tematów w numerach.

To oczywiście dopiero początek, dlatego trzymam kciuki, żeby w kolejnych numerach tego lokalnego spojrzenia było coraz więcej.

Magda Butrym podbija Nowy Jork

We wrześniu trudno było nie czuć dumy, patrząc na to, co robi Magda Butrym. Po obecności na Paris Fashion Week przyszła pora na Nowy Jork. Projektantka po raz pierwszy pokazała kolekcję w oficjalnym kalendarzu New York Fashion Week i otworzyła swój pierwszy butik w SoHo.

Butrym nie próbowała przy tej okazji stać się bardziej „międzynarodowa”. Wręcz przeciwnie. Kolekcja „Natalia” wyrastała z polskich odniesień. Tym razem muzą projektantki stała się polska artystka Natalia LL. A podczas finału z głośników popłynęło „Jezioro szczęścia” Bajmu. Nie zabrakło też dobrze znanych z twórczości Butrym róży i koronki.

Słowiańskość opanowała Nowy Jork i nie skończyła się na wybiegu. W nowym butiku Butrym pojawiły się koronki koniakowskie, ręcznie szydełkowane zasłony, kilim czy ławka inspirowana stylem zakopiańskim.

Ladowanie posta z Instagrama...

Paryż w złocie i mgle

Fashion weeki to temat na osobny tekst. Dziesiątki pokazów w Nowym Jorku, Londynie, Mediolanie i Paryżu sprawiają, że nie sposób zmieścić wszystkiego w „Notatkach z mody”. Zresztą nie o to tutaj chodzi. Zamiast tego wybrałam dwa ulubione pokazy, przy których warto zatrzymać się na dłużej.

Od jakiegoś czasu w kuluarach coraz głośniej mówi się, że po dziesięciu latach Anthony Vaccarello pożegna się z Saint Laurent. Oficjalnie wciąż niczego nie potwierdzono, ale ostatni pokaz momentami wyglądał jak wielkie podsumowanie jego dekady we francuskim domu mody.

Zaczęło się od scenografii. Nad czarnym, lśniącym wybiegiem zawisły trzy gigantyczne złote żyrandole, a w tle migotała rozświetlona na złoto wieża Eiffla. Całość nawiązywała do wnętrz hotelu InterContinental, gdzie Yves Saint Laurent organizował kiedyś pokazy haute couture. Złoto przeniosło się też na wybieg. Kolekcja w większości składała się ze złotych sylwetek, które wręcz rozświetlały przestrzeń na Trocadéro. Na żywo musiało robić to piorunujące wrażenie.

Finał również był iście filmowy. Na środku wybiegu pojawiła się Charlotte Gainsbourg i zaczęła śpiewać utwór napisany specjalnie na tę okazję. W refrenie zmysłowym głosem powtarzała: „You are so much Yves Saint Laurent”. Bardziej parysko chyba już się nie dało.

Na sam koniec wyszedł Vaccarello, którego otoczyły modelki. Finał przypominał pożegnalny pokaz Yves’a Saint Laurenta z 2002 roku. A później projektant przekazał klucze swojemu synowi, co oczywiście natychmiast uruchomiło kolejne spekulacje.

Jeżeli rzeczywiście było to pożegnanie, to naprawdę w wielkim stylu. Oglądając ten pokaz miałam ciarki i do tej pory nie mogę wyjść z podziwu. Myślę, że bez względu na to, co wydarzy się dalej, ten wieczór przejdzie nie tylko do historii domu mody Saint Laurent, ale też do historii mody.

Mojej miłości do Diora pod kierownictwem Jonathana Andersona nie ma końca. Mija właśnie rok od jego debiutu z damską kolekcją prêt-à-porter i nie zliczę, ile razy od tamtej pory oglądałam każdy jego pokaz. Czasem wręcz w zapętleniu. I dopiero kiedy wraca się do nich po czasie, widać, jak jeden wynika z drugiego. Wracają podobne sylwetki, kroje, proporcje, detale. Jeden pokaz trochę dopowiada poprzedni.

Tym razem Anderson ponownie zabrał nas do Ogrodów Tuileries. Przez środek słynnego stawu z fontanną poprowadzono wybieg. Z wody wyrastały drzewa kamforowe, a nad taflą unosiła się mgła. Wszystko lekkie, trochę jak z powieści Jane Austen i idealnie pasujące do kolekcji zbudowanej wokół ruchu, powietrza i natury.

O swoich inspiracjach do kolekcji nikt lepiej nie opowie niż sam Anderson. W materiale „Objects of Affection” dla Vogue’a projektant zagląda do paryskiego archiwum Dior Heritage i pokazuje rzeczy, do których sam ciągle wraca: żakiet Bar, czerwony płaszcz „Arizona”, ulubiona suknia „La Cigale” czy „Junon”.

Między Bałtykiem a detalem

We wrześniu jak pierwszej gwiazdki wypatruję nowych kolekcji polskich marek. I nic nie zatrzymało mnie w tym sezonie tak jak kampania MLE. Od kilku sezonów z zachwytem patrzę na to, jak marka pokazuje nasz Bałtyk. Tym razem na plaży stanęła ogromna, geometryczna instalacja przypominająca okno, która dosłownie kadruje morze. Na jej tle sfotografowano kolekcję, w której frędzle przypominają spienione fale, a biele, szarości i granaty wyglądają jak wyjęte prosto z nadmorskiego krajobrazu.

Ladowanie posta z Instagrama...

No i Monday Artwork. Mam wrażenie, że Luiza Kubis z każdą kolejną kolekcją przechodzi samą siebie. Proste formy, świetne krawiectwo, ale zawsze z detalem albo materiałem, który sprawia, że ubranie nie jest zwyczajne. Jest moher, jedwabny szantung, skóra, a także pierwsze w historii marki swetry z wełny i kaszmiru. I oczywiście marynarki, które są już jednym ze znaków rozpoznawczych Monday Artwork. Projekty są ponadczasowe, ale nigdy nudne. I wiem, co mówię. Kilka rzeczy mam w swojej szafie i wyjątkowość naprawdę czuć w każdym detalu.

Ladowanie posta z Instagrama...

Kolekcjonerska moda

Dopiero co w lipcu pisałam o aukcji osobistych archiwów Martina Margieli, podczas której para ikonicznych butów Tabi z 1991 roku osiągnęła 364 tysiące euro. A tu we wrześniu pojawiły się dwa kolejne przykłady tego, jak rośnie rynek kolekcjonerskiej mody.

W Londynie pod młotek trafiło 265 obiektów Comme des Garçons należących do Octaviusa La Rosy, który od 17 lat buduje imponujące prywatne archiwum marki. Z kolei w Nowym Jorku na aukcji „The Impossible Couture Collection” wystawiono zaledwie 23 obiekty, ale za to takie, które spokojnie mogłyby znaleźć się w muzeum. Największą sensacją był look Alexandra McQueena z kolekcji „Plato’s Atlantis” — komplet z gadzim nadrukiem i słynne buty „Armadillo” —przygotowane dla Naomi Campbell. Zestaw został sprzedany za 1,6 miliona dolarów, ustanawiając nowy rekord aukcyjny dla McQueena.

Ladowanie posta z Instagrama...

Nie mniejszym powodzeniem cieszyła się słynna sukienka Mondrian Yves’a Saint Laurenta, wylicytowana za 750 tysięcy dolarów. Ubrania, które jeszcze niedawno funkcjonowały przede wszystkim jako vintage, coraz częściej są kupowane, wyceniane i prezentowane jak dzieła sztuki. I wygląda na to, że ten rynek dopiero zaczyna się naprawdę rozkręcać.

Ladowanie posta z Instagrama...

„Lalka” w dobrym stylu

Jeszcze zanim „Lalka” w reżyserii Macieja Kawalskiego trafiła do kin, mocno śledziłam jej powstawanie na instagramowym profilu filmu. Zaglądałam za kulisy, czytałam o scenografii i kostiumach tworzonych przez Katarzynę Lewińską i Tomasza Ossolińskiego. A im więcej o nich wiedziałam, tym większe miałam oczekiwania. I tak jak przeczuwałam, w ogóle się nie zawiodłam.

„Lalka” jest wspaniała. Wszystko mi się tu zgadzało. Od doskonałego doboru aktorów, wśród których szczególnie zachwyciły mnie Agata Kulesza i Maria Dębska, przez scenografię i lokacje, po kostiumy, na które nie mogłam się napatrzeć. Od pierwszej sceny widać, że każdy detal miał tu znaczenie.

Ladowanie posta z Instagrama...

Przy kostiumach pracowało aż 10 pracowni. A mnie zauroczyły drobiazgi, których podczas seansu można nawet nie zauważyć, a które najlepiej pokazują, ile serca włożono w ten film. Czarny koronkowy kołnierzyk przy jednej z sukien Izabeli został znaleziony w krakowskim antykwariacie i pochodzi z około 1860 roku. Kamila Urzędowska wystąpiła również w ponadstuletnim gorsecie, który Krystyna Janda podarowała kiedyś Tomaszowi Ossolińskiemu. Na aktorkę pasował bez żadnych poprawek. Konstrukcje damskich strojów odtwarzano na podstawie XIX-wiecznego podręcznika kroju i szycia. Kokardki, wykończenia dekoltów i mankietów powstawały ręcznie, niemal jak w pracowniach haute couture.

Osobną historią są buty. Dominika Nowak, założycielka jednej z moich ulubionych polskich marek Vanda Novak, w dwa miesiące przygotowała 30 par dla głównych bohaterek. Do niektórych wykorzystano autentyczne XIX-wieczne guziki, koronki i aplikacje wyprute ze starych sukien.

Ladowanie posta z Instagrama...

Jeżeli kostiumy z „Lalki” zachwycą Cię tak jak mnie, koniecznie posłuchaj rozmowy z Tomaszem Ossolińskim w audycji „Wywiad rzeka w Jedynce”. To świetna opowieść o samym projektancie, jego drodze, krawiectwie i sposobie myślenia o ubraniu. Po tej rozmowie jeszcze lepiej widać, ile pracy kryje się za kostiumami z filmu.

Film to nie koniec historii. W Łazienkach Królewskich otworzyła się wystawa „Szyk i konwenanse”, na której można z bliska zobaczyć kostiumy z „Lalki”.

Ladowanie posta z Instagrama...

Wystawa „Szyk i konwenanse” — Łazienki Królewskie — Warszawa — od 16.09.2026 do 13.12.2026

Wystawy

Burberry od podszewki

Z okazji 170-lecia Burberry muzeum V&A przygotowało wystawę poświęconą jednemu z najbardziej rozpoznawalnych projektów marki — trenczowi. Płaszczowi, który zaczynał jako praktyczne ubranie na niepogodę, a stał się jednym z symboli brytyjskiej mody.

Ladowanie posta z Instagrama...

Na wystawie można zajrzeć dosłownie pod podszewkę trencza Burberry. Przyjrzeć się konstrukcji, detalom i rzemiosłu, które stoją za jego pozornie prostą formą. Obok archiwalnych materiałów pojawiają się też późniejsze wybiegowe interpretacje trencza, pokazujące, jak przez dekady ten sam płaszcz był wymyślany na nowo.

Darmowa wystawa „The Burberry Trench: Crafting an Icon” — Victoria and Albert Museum — Londyn — od 21.09.2026 do 03.01.2027

Salvador Dalí w świecie mody

Salvador Dalí nie tylko malował surrealistyczne obrazy. Projektował biżuterię, tworzył dla magazynów i współpracował z największymi nazwiskami mody. I właśnie tej części jego twórczości Palazzo Reale w Mediolanie poświęciło pierwszą dużą międzynarodową wystawę.

Ladowanie posta z Instagrama...

„Dalí and Fashion” pokazuje, jak mocno moda przenikała twórczość artysty i jak wiele sama od niego czerpała. Ponad 200 obiektów pozwala prześledzić jego współprace z Schiaparelli, Chanel, Diorem czy Paco Rabanne’em. Zobaczyć prace dla „Vogue’a” i „Harper’s Bazaar”, biżuterię, fotografie, obrazy i materiały archiwalne.

Wystawa „Dalí and the Fashion” — Palazzo Reale — Mediolan — od 24.09.2026 do 31.01.2027

Moda w obiektywie Irvinga Penna

Irving Penn jest jednym z moich ulubionych fotografów mody. Pamiętam, jakie ogromne wrażenie zrobiły na mnie jego fotografie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam je czytając biografię Cristóbala Balenciagi. Czarno-białe kadry, niemal puste tło, modelki zastygłe jak figury i ubrania, które wyglądały jak rzeźby. Było w nich coś niezwykle hipnotyzującego.

Ladowanie posta z Instagrama...

Penn przez ponad 60 lat współpracował z magazynem „Vogue”, fotografując kolekcje największych projektantów i tworząc zdjęcia, które dziś należą do kanonu fotografii mody. Paryska wystawa „Penn & Fashion” prowadzi przez kolejne dekady tej pracy. Od Diora i Balenciagi, przez Yves Saint Laurenta, Karla Lagerfelda, Johna Galliano, Christiana Lacroix, aż po wieloletnią współpracę z Isseyem Miyake.

Wystawa „Penn & Fashion” — MEP — Paryż — od 30.09.2026 do 17.01.2027

40 lat mody

Czterdzieści lat temu paryskie Musée des Arts Décoratifs utworzyło osobny dział poświęcony modzie i historii ubioru. Z okazji tej rocznicy muzeum sięgnęło do swoich zbiorów i wybrało 40 sylwetek, które opowiadają o czterech dekadach kolekcjonowania i wystawiania mody.

Ladowanie posta z Instagrama...

Wystawa „Look: 40 Years of Fashion at the Museum” — MAD — Paryż — od 30.09.2026 do 04.04.2027

Garderoba na przekór

Spodnie, krawaty, muszki, cylindry i garnitury. W XIX wieku coraz więcej kobiet zaczęło sięgać po elementy zarezerwowane wcześniej dla męskiej garderoby. Niemal 500 obiektów— od strojów i fotografii po obrazy i plakaty — pokazuje, jak bardzo zmiana garderoby szła w parze ze zmianą obyczajów.

Ladowanie posta z Instagrama...

Wystawa „A Wardrobe of One’s Own: Dissident Femininities in the 19th Century” — The Palais Galliera — Paryż — od 26.09.2026 do 14.02.2027

Uniwersum Prady

Miuccia Prada przez lata niechętnie wracała do przeszłości. Zamiast oglądać się za siebie, wolała myśleć o tym, co będzie dalej. Tym ciekawsze jest otwarcie „Pradasphere”, przestrzeni, która po raz pierwszy na stałe otwiera przed publicznością archiwum marki.

Ladowanie posta z Instagrama...

Wystawę można zobaczyć w odnowionej Prada Galleria w mediolańskiej Galleria Vittorio Emanuele II. Dokładnie tam, gdzie w 1913 roku dziadek Miuccii, Mario Prada, wraz z bratem Martino otworzył pierwszy sklep.

„Pradasphere” — Prada Galleria — Mediolan — wystawa stała

Książki

Granville i świat Christiana Diora

Książek o Christianie Diorze nigdy za wiele. Album towarzyszący wystawie w Musée Christian Dior zabiera nas do Granville, rodzinnego domu projektanta, ogrodu i nadmorskiego krajobrazu, które później wielokrotnie pojawiały się w jego twórczości. Pokazuje, jak dzieciństwo Diora ukształtowało jego wyobraźnię, kolory, kwiatowe motywy i cały świat domu mody.

Laurence Benaïm, Dior: The Memories of Childhood,  Rizzoli International Publications

Laurence Benaïm, Dior: The Memories of Childhood, Rizzoli International Publications

Wielka historia mody

Jeżeli przypadkiem od dawna polujesz na „Historię mody. Dzieje ubiorów od czasów prehistorycznych do końca XX wieku” autorstwa François Bouchera, to pewnie wiesz, że znalezienie jej graniczy dziś z cudem. A jeśli już gdzieś się pojawia, ceny potrafią być absurdalne. Dlatego „Moda. Ilustrowany przewodnik” Caryn Franklin wydaje się ciekawym zamiennikiem.

Caryn Franklin, Moda. Ilustrowany przewodnik, Wydawnictwo ARKADY

Caryn Franklin, Moda. Ilustrowany przewodnik, Wydawnictwo ARKADY

To przekrojowa opowieść o 3000 latach historii mody — od starożytności po współczesność. Ponad 1500 strojów, fotografie i ilustracje pokazują, jak zmieniały się nie tylko fasony, ale też sposób myślenia o ciele, pięknie i samym ubiorze. Nowe wydanie zahacza również o fast fashion, modę etyczną, różnorodność i wpływ mediów społecznościowych.

Carolyn Bessette-Kennedy poza kadrem

Carolyn Bessette-Kennedy do dziś pozostaje jedną z największych ikon stylu lat 90. Minimalistyczne sukienki, proste dżinsy, męskie koszule, czerń, świetnie skrojone rzeczy i niemal całkowity brak pogoni za trendami. Zanim została żoną Johna F. Kennedy’ego Jr., pracowała zresztą w Calvinie Kleinie, gdzie zajmowała się klientami VIP. Jej styl do dziś jest kopiowany i analizowany.

Jeżeli widziałaś serial „Love Story: John F. Kennedy Jr. & Carolyn Bessette”, książka „Była sobie dziewczyna” Elizabeth Beller raczej nie przyniesie wielu zaskoczeń. Przynajmniej w serialu można do woli oglądać jej ubrania, bo zmorą takich biografii jest permanentny brak zdjęć. Na modę w książce nie ma co specjalnie liczyć, poza kilkukrotnie powtarzaną informacją, że ulubionym projektantem Carolyn był Yohji Yamamoto. Zresztą sporo faktów wraca tutaj po kilka razy.

Za to w książce jeszcze mocniej niż w serialu wybrzmiewa skala tego, z czym Carolyn mierzyła się każdego dnia. Paparazzi czekający przed domem, śledzenie każdego kroku, krzyki i wyzwiska fotografów, zdjęcia robione w najgorszych momentach.

Elizabeth Beller, Była sobie dziewczyna… Poruszająca historia Carolyn Bessette-Kennedy, Wydawnictwo Muza

Elizabeth Beller, Była sobie dziewczyna… Poruszająca historia Carolyn Bessette-Kennedy, Wydawnictwo Muza

I chociaż może nie będzie to moja książka roku, ma jedną dużą wartość. Carolyn nigdy nie zdążyła opowiedzieć swojej wersji historii. Autorka oddała głos ludziom, którzy ją znali — przyjaciołom, znajomym, współpracownikom i osobom, które spotkały ją na swojej drodze. Dzięki temu zamiast kolejnego obrazu „żony Kennedy’ego” dostajemy trochę bardziej osobistą opowieść o niej samej.